Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Wojna Charliego Wilsona – wiemy, że nas podglądasz

Artykuł zawiera spoilery!

Ilekroć zastanawiam się nad sobą jako widzem filmowym zawsze dochodzę do tego samego wniosku.
Jestem po prostu jednym z podglądaczy, którzy wiedzą kiedy i gdzie zajrzeć przez dziurkę od klucza, żeby z dużym prawdopodobieństwem zobaczyć coś…hmm…ciekawego, może niecodziennego, albo dowcipnego, czy dramatycznego, coś co spowoduje, że z zainteresowaniem pozostaną do końca, do momentu, aż podglądani zgaszą światło, wyjdą z pokoju, zwalniając miejsce dla innych, którzy pojawią się za jakiś czas i spowodują, że znowu wokół zrobi się tłoczno od podglądaczy.
Osobiście tym większą mam satysfakcję im bardziej podglądani zdają się nie zauważać tego, że są podglądani i dzieki temu zachowują się bardziej naturalnie, z większym realizmem w warstwie psychologicznej choćby.

Niestety, często, podglądani już zawczasu wiedzą, że będą obiektami obserwacji i kiedy przykładam oko do dziurki oni już znajdują się w wysmakowanej, spreparowanej z dużym pietyzmem scenografii, mają na twarzy maski o jednoznacznym lub jednoznacznie dwuznacznym charakterze i prowadzą iście teatralne dysputy, a to wszystko w celu „przypodobania” się jak największej liczbie podglądaczy. Oni wiedzą co my lubimy, a przynajmniej co lubi większość z nas. Np. mogą być politykiem ( polityka jaka jest „każdy wie” ) zasiadającym w amerykańskim kongresie, mogą mieć problem z alkoholem, być babiarzem i starać się o podniesienie budżetu na sfinansowanie zakupu wielkiej góry żelastwa służacego do zabijania ludzi, ale wiedzą, że wystarczy włożyć maskę któregoś z aktorów znanych tylko z ról „dobrych i sympatycznych”. Następnie otoczyć się rzeszą sympatycznych, ładnych kobiet ( ale nie seksbomb z głupawym wejrzeniem ), dobrotliwego agenta z poczuciem humoru, swój problem alkoholowy uczynić tematem dowcipów ( absolutnie usuwać jakikolwiek cień kaca ) i błysnąć w koncu sceną sugerującą porzucenie tego nałogu. Siedząc w „dżakuzi” z seksownymi babkami jakie je Pan Bóg stworzył miast na ich „bufory” spoglądać z wielką uwagą na niusy z dalekiego wschodu i mieć wielce zatroskąną minę i często pokazywać się z „tą jedyną” i podkreślić jaka jest dla niego wyjątkowa , która co prawda zamężna jest, ale kto by na to zwracał uwagę, jak się o tym tylko napomknie.

To wszystko jednak jest tylko drobną kosmetyką, bo właściwie wystarczy działać w imieniu US and A przeciwko odwiecznemu wrogowi USSR po uprzednim wzruszeniu podczas wizyty w obozie bezrękich i beznogich uchodźców ( ostrożnie, subtelnie, w konwencji paradokumentu żeby się przewrażliwieni na punkcie taniego „chwytania za serce” nie skrzywili ).

Na koniec tego wszystkiego całe widowisko spuentować pod „ambitnego widza”, bolesną porażką w próbie zdobycia funduszy na odbudowę szkół na polu bitwy, tak żeby wspomniany ambitny podglądacz został z jakże odkrywczą refleksją.

Kończąc dodam, że film mimo wszystko „podejrzałem” z zainteresowaniem i nieraz się uśmiechnąłem, bo dialogi sprawne, dowcipne, a postacie niepozbawione uroku.
Pamiętajmy jednak, że Ci w Holiłud zawsze wiedzą, że ich podglądamy. Nie dajmy się łatwo manipulować.

michuk michuk

Jak obejrzysz "Kto się boi Wirginii Woolf" albo "Absolwenta" to daj znać jak na ich polu prezentują się nowe filmy Nichollsa (bo z tego co widzę widziałeś je cztery). Ja oglądałem tylko te starsze i oba były dość wyjątkowe - zastanawiam się właśnie czy sięgać po "Closer" czy też opisany w tej recenzji film, czy można sobie darować.

.

Oferma Oferma

"Absolwent" już od jakiegoś czasu czeka na mnie zamknięty w czarne pudełeczko DVD które znalazłem w którymś z supermaerketowych koszów z tanimi filmami. Jak obejrzę, na pewno dam znać :)
Co do Closer to film zrobił na mnie duże wrażenie.
Mimo, że to holiłudzka produkcja to dzięki teatralnemu pochodzeniu scenariusza oraz dużej swobodzie danej przez producenta (nie było ingerencji w tekst!) obraz nie zawiera piętna fabryki snów. Nichols ma fantastyczny warsztat i "spuszczony ze smyczy" mógł zaszaleć pokazując wielką klasę. Osobiście polecam Dyrektorze :)

.

bartekfm bartekfm

Po Wojnę zdecydowanie warto sięgnąć. Choćby po to, co krótko, ale wspaniale na ekranie wyprawia Phillip Seymour Hoffman.

.

Oferma Oferma

Zgadzam się. Hoffman jak zwykle pierwszorzędny.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook